Są ludzie, z którymi do spotkania musi dojść prędzej czy później. Podobna wizja świata, wrażliwość, czucie roweru lub cokolwiek, /co Wam tu jeszcze pasuje/, przyciągają. W przeciwieństwie do stinderyzowanej rzeczywistości, w świecie bikepackersów ciężej o rozczarowanie. Nasze często podobne doświadczenia, zajawki i pierwsze wspólne kilometry w terenie pozwalają w naturalny sposób przeskoczyć pewne etapy znajomości. Co za ulga 😉
Idea minionego weekendu była prosta: spędzić dobrze czas wśród pięknych widoków. Żartobliwie określana Płaskopolska (w tym przypadku Poznań i jego okolice) ma wiele do zaoferowania, jeśli wiemy czego i gdzie szukać. W ciągu niespełna trzech dni przecięłyśmy z Dorotą (Mambą) Puszczę Zielonkę, część Krainy Stu Jezior, Puszczę Notecką, dolinę Warty, Noteci, Wełny i Drawy. Przesiadywałyśmy na starych mostach kolejowych, podziwiałyśmy panoramy z punktów i wież widokowych. Zbierałyśmy wiatr na polach i łąkach, przeprawiałyśmy rowery przez powalone buki i zarośnięty rezerwat. Zmęczyły nas piachy i tarki, ukojenie dały szutry premium i asfalty. Gastro zapasy uzupełniałyśmy w małych miasteczkach, a energię i ciszę przyrody chłonęłyśmy wszędzie tam, gdzie nie było "cywilizacji". Cisza była też między nami, wiecie, taka potrzebna i niekrępująca. Nasze hamakowe obozowiska były zwieńczeniem dni i kontemplacją 5cio-gwiazdkowych okoliczności natury;
1) nadwarciańskiego, zielonego na wskroś pastwiska z widokiem na rzekę Wartę i zapachem krowich placków,
2) otoczonego lasem brzegu jeziora Łubowo pod Krzyżem Wlkp.; czystego i mieniącego się w słońcu turkusem.
Wielką klamrą łączącą obydwa noclegi były noce perseidów, dobry sen i komary obsiadające biedną Mambę. I choć z różnych przyczyn nie udało nam się zjeść jajek sadzonych z patelni, którą ze sobą woziłam, zdobyłyśmy sprawność harcerską rozpalenia ogniska i ugotowania 6 jajek na twardo 🎖
Dorota, dziękuję, to był dobry, chillowy czas 🫶 No i co, widzimy się niedługo?
_______________________
Weekendowe 200 km przefrunęłam na przyjaciółce Krasce od Koloride Cycling. Przyjemna rama, elektroniczne przerzutki Sram Apex i opony Pirelli Cinturato 45 mm brały teren aż miło. Zaczęłam ze zdziwieniem stwierdzać, że chce mi się jeździć po piachu 🤷♀️
Najpotrzebniejsze i podręczne rzeczy zainstalowałam na kierownicy, w torbach od Pathfinder Gear: 2 x Feedbag + Lunchbox XL (4,5 l) z możliwością troczenia (w moim przypadku był to tarp). No całkiem sporo się tam pomieściło 😎
Torby zostały idealnie zmeczowane kolorystycznie z rowerem 💛
 |
Warta z wieży widokowej na kładce pieszo-rowerowej w Owińskach |
 |
Wieża widokowa na Dziewiczej Górze
|
 |
Znajomi na trasie, spotkanie w Lovelasie |
 |
Cargo z supem |
 |
Punkt z widokiem na meandrująca rzekę Wełnę |
 |
Szuterki premium Puszczy Noteckiej |
 |
Zamknięty most kolejowy w Stobnicy |
 |
Kebsik na robocie |
 |
Tu gdzieś jest patelnia |
 |
Nadwarciańskie pastwisko w Obrzycku |
 |
Ziemniak z rana |
 |
Zamknięty, ceglany most kolejowy w Chrzypsku Małym |
 |
Punkt widokowy w Łężeczkach |
 |
Most na Drawie |
 |
Jezioro Łubowo |
Komentarze
Prześlij komentarz