Rowery, ludzie, kawa - filozofia życia i wyborów
To miał być mały, zielonogórski bikepacking wzdłuż Odry, przy okazji rowerowego spotkania w miejskiej bibliotece z Korą i Bocianem z Coffee Tea Trip. Optymistycznie spakowane na lekko i z niewielką ilością zapasowych ubrań, załadowałyśmy się z Natalią do przegrzanego pociągu regio Wrocław - Zielona Góra. W pogodowym przekonaniu utrzymywała nas upalna atmosfera wagonu (niedziałająca klimatyzacja) i omdlewające pozy wachlujących się współpasażerów.
Na miejscu, tj. w miejskiej bibliotece im. Norwida w Zielonej Górze podobna sytuacja, choć przygotowane wiatraki i klimat rowerowego towarzystwa zdecydowanie ratowały sytuację. Po oficjalnej prezentacji skusiłyśmy się na afterek i pogawędkę z ekipą na schodach pubu Beer Box. (Nie)stety zbliżał się czas pożegnania, trzeba było kręcić do wcześniej wypatrzonej, pięciogwiazdkowej miejscówki oddalonej o 30 km. To miał być noclegowy debiut Natalii w stockowo przepięknym krajobrazie.
- "To jest fajna miejscówka",
- "Będziecie miały super widok, zazdro",
- "Przyjemności!"
Tymczasem miasto zaczęły przykrywać granatowe chmury, niezbyt zgrywające się z bieżącymi prognozami pogody. Pożegnania, słowa "przejdzie bokiem", ładowanie tracka i pierwsze depnięcia pedałów w stronę wymarzonego noclegu.
Losy wycieczki rozstrzygnęły się w przeciągu 20 minut w pobliskim lesie. Tocząca się nad głowami wojna światów skutecznie zatrzymała nas nagłą ciemnością, piorunami i ulewą niwelującą widoczność do zera. Pod rozwieszonym w strugach deszczu tarpem nastąpiła decyzja o zakończeniu tripa i rozbiciu obozu. 5 km od centrum, w granicach miasta, z mokrymi gaciami i chłodem... zawód i niezła lekcja pokory. Trochę złości, że tak łatwo dałam się ograć pogodzie. Piszę "ja", bo Natalia dysponowała zadziwiającym spokojem i dystansem do sytuacji, zwieńczonym słowami "jest fajnie, naprawdę super przygoda" 😅
Choć następnego dnia wróciły słońce i skwar, po prowizorycznym suszeniu i śniadaniu, wróciłyśmy do Kory i Bociana. Prysznic, pożyczone szorty, muzyka, kawa, rozmowa, wspólne oglądanie zdjęć, dobry ramen, rowery grzecznie oparte o komodę przy drzwiach wyjściowych.
...
Na pokazowych slajdach Coffee Tea Trip było napisane: "Rowery, ludzie, kawa". Jak myślicie, czy któraś z tych rzeczy miałaby większy sens bez pozostałych?
Wg mnie jedno prowadzi do drugiego i trzeciego, kolejność dwolona. Bikepackingowy nocleg nad Odrą poczeka na kolejną okazję, wczoraj był czas na inne rzeczy. A wszystko dzięki rowerom ✨️
Komentarze
Prześlij komentarz